sosnart.pl
| dodane: 18.12.2010 g.12:53 | drukuj
Tokowisko: Smacznego!
Nie mam wysokiego mniemania o tym człowieku – mówił hrabia M. o kandydacie do wysokiego stanowiska – nie jadł nigdy flaków a’la Richelieu, i nie wie, co to są kotlety a’la Soubise.
Anthelme Brillat-Savarin Zaryzykuję takie mianowicie twierdzenie: sztuka kulinarna jest, a w każdym razie być powinna, ukoronowaniem wszelkich sztuk. Jej dzieła mają drażnić wszystkie nasze zmysły, od smaku, węchu i wzroku poczynając na słuchu i dotyku kończąc. Niechby na pięknie udekorowanym stole, w pomieszczeniu godnym tego, na ozdobnej zastawie pojawiały się doskonałe, upojnie pachnące potrawy, niech gdzieś tam w tle sączy się odpowiednia do dań muzyka, niech biesiadników cieszy taniec (choćby w wykonaniu wytwornie ubranych kelnerów), a dłonie niech pieszczotliwie dotykają sztućców, obrusów, szkła. Biesiadzie powinna towarzyszyć miła konwersacja, albo opowieść snuta przez utalentowanego w tym kierunku i jak raz mniej głodnego, albo ucieszne anegdotki, albo zgoła polemika, byle dowcipna, z w miarę ostrymi ripostami, to znaczy przyprawionymi tak, jak winne być przyprawione potrawy.
Szczypta pieprzu i miarka soli attyckiej. Tylko tyle i nic więcej. Oto, gdy spotka się przy odpowiednim stole właściwie dobrane towarzystwo mają biesiadnicy szansę doznać przeżyć niebiańskich, przy których zaspokojenie głodu staje się czymś banalnym. Odżywianie się przez człowieka we wszystkich kulturach i na każdej szerokości geograficznej podbudowane jest stosowną celebrą, otoczone niekiedy surowo przestrzeganym ceremoniałem, jest ważnym, kto wie czy nie najważniejszym elementem kultury rodziny, ludu, narodu. Nasza współczesność wymuszająca tempo życia nie sprzyja kultywowaniu obyczaju. Psuło się to systematycznie wraz z rozwojem przemysłu, godzinami pracy dyktowanymi reżimem technologii. Tu upatruję kryzysowych zjawisk burzących rodzinne więzi, praprzyczynę zła wszelkiego, o ile – ma się rozumieć – za zło to uznajemy. Każde wydawnictwo mające ambicje utrzymania się na rynku dłużej niż kilka miesięcy ma w swojej ofercie książkę kucharską mniej lub bardziej udziwnioną, ozdobioną obrazkami pobudzającymi wydzielanie soków trawiennych. Snadź wydawcy czują, że tęsknota za dobrze przygotowanym rodzinnym obiadkiem mimo wszystko tkwi głęboko w naszej mentalności, nawet u tych, którzy wychowali się na leniwych w barze mlecznym z minionej epoki, a dziś zmuszeni są w dzień zwykły i niedzielę poprzestać na hamburgerze. To takie maleńkie światełko w tunelu pozwalające nie tracić nadziei, że jeszcze wszystko dobrze się ułoży. Pozostaję więc w optymistycznym nastroju już dziś myśląc o szykowaniu smakołyków na świąteczny stół. Ignoruję zupełnie wszelką propagandę antybiesiadną, te różne uczone rozważania o cholesterolu, nadwadze i zgadze, czego też życzę PT Czytelnikom oczekując cierpliwie, acz bez zgubnej bierności, wigilijnej wieczerzy, świątecznego śniadania i spotkań przy stole w czas mięsopustu.
toko
Jesteś osobą wrażliwą na sprawy publiczne, obejrzałeś ciekawą wystawa, byłeś na ciekawym koncercie, sztuce teatralnej, zawodach sportowych lub innej imprezie, posiadasz ciekawe fotografie, zbiory, kolekcje i chcesz się podzielić tym z innymi - my postaramy się to opublikować. Napisz do nas