esosnowiec.pl
| dodane: 08.02.2011 g.13:15 | drukuj
Adam Matusiewicz: Potrzebny lider

|
| foto: slaski.platforma.org |
„Sądzę, że gdyby Grzegorz Dolniak żył, wybory w regionie zagłębiowskim potoczyłyby się inaczej. Ponownie podkreślę jednak, że w wyborach do rady miast czy powiatów PO miała dobre wyniki. Gorzej poszło w starciach personalnych. Niestety, nie mamy zagłębiowskiego lidera. Przydałby się ktoś taki..." O minionych wyborach samorządowych, różnicach pomiędzy Śląskiem a Zagłębiem Dąbrowskim oraz o tym, czy nasz region jest dyskryminowany w wojewódzkim samorządzie - rozmawiamy z Marszałkiem Województwa Śląskiego, Adamem Matusiewiczem.
Ostatnie wybory samorządowe skończyły się większymi i mniejszymi sukcesami Platformy Obywatelskiej w naszym województwie. Wyjątkiem było Zagłębie Dąbrowskie, w którym PO odnotowała szereg porażek. Dlaczego?
Scena polityczna w Polsce jest zasadniczo podzielona pomiędzy cztery główne partie. Jednak, w przełożeniu na sympatie wyborców, mamy do czynienia z wyborcami „propisowskimi" i „antypisowskimi". O sympatiach politycznych na szczeblu samorządowym decydują szczegóły. Ta sytuacja jest szczególnie widoczna w Zagłębiu Dąbrowskim. Kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi Zagłębiacy wybierali prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Wyraźne zwycięstwo w tym regionie odniósł Bronisław Komorowski. Natomiast podczas wyborów samorządowych kandydaci lewicy okazali się mocniejsi. Dała o sobie znać oś podziału na wyborców „propisowskich" i „antypisowskich" . Cóż, takie są reguły demokracji...
Ale na Śląsku obsadzanie foteli prezydentów i burmistrzów wyglądało inaczej...
To prawda. Na Śląsku odnieśliśmy wiele spektakularnych sukcesów. Sztandarowymi przykładami tego, jak się wygrywa wybory samorządowe, mogą być Chorzów czy Świętochłowice. Niestety, po drugiej stronie Brynicy mieliśmy spektakularną porażkę w Będzinie. W wyborach lokalnych bardzo trudno wygrać starcie o fotel prezydenta czy burmistrza z urzędującym samorządowcem. No chyba, że ten już urzędujący ma poważne zarzuty prokuratorskie lub problemy o podobnym charakterze. Proszę pamiętać, że będzińska porażka w wyborach prezydenckich nie miała przełożenia na Radę Miasta, gdzie PO odniosła sukces. Jeszcze lepiej było w wyborach do Rady Powiatu.
Czy na wynik wyborczy w Będzinie mógł wpłynąć skandal opisany przez jeden z tabloidów? Gazeta zarzuciła prezydentowi Radosławowi Baranowie, że ten... pogryzł żonę.
Niestety tak. Te informacje, niezwiązane z pracą urzędu czy działalnością polityczną, odbiły się szerokim echem nie tylko w Będzinie. Wówczas trochę to zlekceważyliśmy. Zarząd PO na szczeblu regionalnym ma świadomość problemów, które pojawiały się i pojawiają w Zagłębiu.
Czy to także konsekwencja braku Grzegorza Dolniaka?
Oczywiście! Sądzę, że gdyby Pan Poseł żył, wybory w regionie zagłębiowskim potoczyłyby się inaczej. Ponownie podkreślę jednak, że w wyborach do rady miast czy powiatów PO miała dobre wyniki. Gorzej poszło w starciach personalnych. Niestety, nie mamy zagłębiowskiego lidera. Przydałby się ktoś taki...
W Zagłębiu panuje przekonanie, że władze województwa śląskiego nie sprzyjają naszemu regionowi, traktując Zagłębie po macoszemu. Przykładem mogą być okoliczności zamknięcia Stadionu Ludowego przez wojewodę. Prezydent Sosnowca odczytywał to jako nieprzychylność struktur wojewódzkich i wykorzystywał podczas kampanii wyborczej. Urząd Marszałkowski także był krytykowany za niesprawiedliwe rozdzielanie środków unijnych czy pieniędzy na kulturę. Czy rzeczywiście jest tak, że władze regionalne dyskryminują Zagłębie Dąbrowskie?
Nie dostrzegam takiego zjawiska i nie rozumiem tego typu zarzutów. Trąci to coraz bardziej nieaktualnymi podziałami w województwie i historycznymi antagonizmami śląsko-zagłębiowskimi. Oczywiście nie ma sensu ukrywać tego, że mówi się o podziale na „hanysów" i „goroli", ale podziały te przyjmują dziś wyłącznie formę żartu. Ludność naszego województwa jest bardzo wymieszana.
Czy te żarty nie mają przełożenia na stosunek śląskich elit do Zagłębia?
Nie można mówić o jakiejkolwiek dyskryminacji. Zagłębie Dąbrowskie otrzymało bardzo duże wsparcie unijne w zakresie inwestycji związanych z kanalizacją. To ważne inwestycje i są one realizowane za Brynicą. Inne, równie ważne, są realizowane na Śląsku. To normalne.
Ruch Autonomii Śląska jest organizacją, która dąży do utworzenia autonomicznego regionu w historycznych granicach Górnego Śląska. Mało tego, działacze RAŚ są przekonani o istnieniu narodowości śląskiej. Realizacja niektórych postulatów RAŚ może mieć wpływ na funkcjonowanie naszego województwa oraz na jego integralność. Pana partia jest w koalicji w sejmiku wojewódzkim z RAŚ. Czy marszałek województwa nie powinien stać na straży status quo struktur województwa, nie mówiąc już o integracji terytorialnej?
RAŚ to ugrupowanie ideowe. Niestety, wokół ruchu narosło wiele mitów i nieprawd.
Jakich nieprawd?
Grzegorz Napieralski ma sprawę w sądzie za to, że głosił, iż RAŚ chce odłączyć Śląsk od terytorium Polski, co nie jest prawdą. Gdy rozmawiamy o RAŚ, warto skupiać się na faktach, a nie na emocjach. RAŚ chciałby autonomii w takiej formie, która funkcjonowała w okresie międzywojennym. To ciekawy pomysł. Uważam, że im bliżej ludzi jest władza, tym lepiej dla obywatela. Natomiast nie powinno to dotyczyć tylko Górnego Śląska, ale wszystkich regionów w naszym kraju. Szersza, ogólnopolska realizacja tego projektu miałaby sens. Natomiast nie w takiej formie, którą proponuje RAŚ, tj. z wyłączeniem Zagłębia z granic województwa.
To znaczy, że w koalicji zgrzyta?
Nie. Jest to temat, którego na forum sejmiku wojewódzkiego nie podejmujemy. Współpraca układa się bardzo dobrze. Nie zgadzamy się w kwestiach autonomii tylko dla Śląska czy ewentualnych zmian granic województwa. Jeżeli taka zmiana miałaby jakieś racjonalne uzasadnienie, nie widziałbym przeszkód. Sławków wszedł niedawno w granice województwa śląskiego i źle na tym nie wyszedł. Natomiast propozycje zmiany granic, których podstawą mają być tylko względy historyczne, do mnie nie trafiają. I te ze strony RAŚ, i te ze strony regionalistów zagłębiowskich. Zgodnie mówimy natomiast z RAŚ o potrzebie decentralizacji państwa i zwiększeniu kompetencji sejmików wojewódzkich.
Rozmawiał: Przemysław Ruta