Gazeta Sosnowiec
| dodane: 08.12.2011 g.10:39 | drukuj
Manhattan pięknieje, mieszkańcy psioczą, że niecały
Bloki należące do wspólnoty mieszkaniowej pięknieją, spółdzielcze zaś nie. A przecież to jedno osiedle! Tak rodzi się zazdrość.
- To remont historyczny! - podkreśla Edward Jasiński, członek zarządu wspólnoty mieszkańców Manhattan w Dąbrowie Górniczej. Przypomina, że bloki budowane przez Hutę Katowice, głównie z myślą o swoich pracownikach, były kiedyś żółte. Z biegiem lat pokryła je gruba warstwa brudu, a potem białe płyty elewacyjne. - Ale ja wciąż pamiętam, że mówiono nie o Manhattanie, ale o „żółtych blokach”. Teraz wracamy do tradycji - pokazuje na odnowioną fasadę budynku przy al. Józefa Piłsudskiego 36.
Z budynków o numerach 36 i 34 robotnicy zdjęli już zszarzałe płyty, szkodliwy eternit i wełnę mineralną. Położyli zaś nową warstwę ociepleniową, a główną fasadę pomalowali na piękny żółty kolor. Łączenia pionów dla kontrastu są zielone lub pomarańczowe. - Spieszymy się, bo mieszkańcy są niecierpliwi. Pytają, kiedy dojdziemy do ich pionu - mówi pan Adam, majster budowlany.
W kolejce czekają jeszcze dwa mniejsze budynki. Tymi o numerach 20 i 22 fachowcy zajmą się w przyszłym roku. Remont tylko jednego, największego bloku kosztuje ponad 17 mln zł. - Udało nam się pozyskać fundusze z Unii Europejskiej. Bruksela dopłaca nam 40 proc. kosztów - mówi Zdzisław Haberko, dyrektor ds. administracyjnych w spółce Manhattan. Zapewnia, że metamorfoza czterech budynków, którymi zarządza spółka, zakończy się w 2013 r. - Pozostaną jeszcze dwa (nr 30 i 32), ale te należą do spółdzielni Lokator, więc są poza planami remontowymi - mówi Haberko.
Z takim podejściem do kwestii odświeżenia jednego z największych dąbrowskich osiedli nie zgadzają się pozostali mieszkańcy osiedla. - Jak to jest, że sąsiad z bloku naprzeciwko będzie mieszkał jak człowiek, a my jak te lumpy w brudnym, obdrapanym budynku. Mnie już się sypie balkon - żali się pani Katarzyna, lokatorka spod „trzydziestki”, który blok należy do spółdzielni.
- Ten remont tylko dzieli ludzi. Jedni zaczynają z zazdrością patrzeć na drugich. Nic dziwnego, osiedle jest jedno, a zarządców dwóch. Jeden to dobry gospodarz, drugi zły - wzrusza ramionami 64-letni pan Zdzisław z bloku „wspólnotowego”.
Relacje na osiedlu psuje także fakt, że fundusz remontowy na rachunkach mieszkańców bloków spółdzielczych jest wyższy niż u tych, którymi zarządza wspólnota. I to nawet w momencie, gdy pod remonty zaciągnęła kredyt. - Pewnego dnia przyszła do nas grupa ludzi z prośbą, żeby ich przejąć - mówi Janusz Osiński, dyrektor spółki Manhattan. - Wcale im się nie dziwię, ja sam mieszkam w zasobach Lokatora i wiem, że rachunki tu są wyższe, a remonty wciąż odkładane.
Andrzej Łukasik, kierownik działu inwestycji i remontów w dąbrowskiej spółdzielni Lokator, ma jednak inne zdanie ma ten temat. - Proszę popatrzeć na całe miasto. Odnawiamy wiele bloków, te na Manhattanie też kiedyś doczekają się remontu - zapewnia.
Ale mieszkańcy nie chcą czekać w nieskończoność. - Chcemy konkretnej daty! - mówią. Łukasik wspomina o latach 2016-2017. Za chwilę dodaje jednak, że wszystko zależeć będzie od kondycji finansowej spółdzielni, cen materiałów budowlanych i stopnia zadłużenia spółdzielni.
- To pozostaje nam chyba tylko piękny widok na blok sąsiadów - wzdycha pani Katarzyna.
Milena Nykiel